Niedawno odkryłam, że moje dziecko jet geniuszem. Mając niespełna rok posiada umiejętności, które biją na głowę wszystkich jej rówieśników. Jest nieprzeciętnie zdolna, bystra i jej inteligencja przewyższa wszystkie dopuszczalne normy ! Jest tylko jeden problem, ten geniusz widzę tylko ja, reszta świata tego nie dostrzega. Dziwne? Prawdziwe? Może ja się mylę ?

 Powyższy wstęp jest oczywiście ironią. Moje dziecko rozwija się całkiem normalnie, nie potrafi więcej niż rówieśnicy. Jej rozwój jest prawidłowy, ale przeciętny. Tymi kilkoma słowami chciałam nawiązać do dwóch sytuacji, które spotkały mnie całkiem niedawno na placu zabaw i w parku. Na początku bardzo mnie śmieszyły, potem zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę jest to przykre i takie trochę chore, by nadawać dziecku zdolności, których ono nie posiada. Ale do rzeczy.

SYTUACJA nr 1

Pewnego letniego popołudnia wybrałam się z Oliwką na plac zabaw. Huśtałam ją przy akompaniamencie niezwykłych dźwięków śmiechu, aż końcu słyszę jak kobieta huśtająca obok swoje dziecko mówi do mojej córki:

- Pokaż paluszkiem gdzie jest mama- mówi kobieta

Zero reakcji ze strony Oliwki, tylko uśmiech

- A pokaż Pani gdzie jest jezioro ?- kontynuuje kobieta

Również zero reakcji ze strony Oliwki.

- Ach, moje dzieci gdy były w wieku Pani córki to już potrafiły wszystko pokazać paluszkiem, znały też kolory i potrafiły pokazać na obrazku akurat panującą porę roku-wypaliła kobieta

-Oooo, to takie małe geniusze się Pani porodziły ?-mówię

- Tak! Każde z moich dzieci mając niespełna rok było już bardzo inteligentne. Do dziś radzą sobie w szkole wyśmienicie-chwali się kobieta

I nagle z karuzeli przybiega chłopiec, na oko w wieku 12, może 13 lat i krzyczy do mamy:

- Mamo! Chodźmy już do domu, bo muszę jeszcze powtórzyć matmę, przecież wiesz, że jutro mam poprawkę! Jak nie znam to zaliczę kibel!-mówi bez skrępowania chłopiec

Kobieta spuściła głowę, zdjęła młodsze dziecko z huśtawki i tyle ją widziałam.

WNIOSEK: No dzieci tej kobiety to chyba nie do końca takie zdolne jak ona to przedstawiła. Po co dopisywać osiągnięcia, zdolności i sam geniusz naszym dzieciom, skoro go nie posiadają ? Może dlatego, że często jest tak że to my rodzice układamy sobie w głowie jakie nasze dziecko ma być. Jeśli takie nie jest, na siłę próbujemy poinformować cały świat, że jest lepsze,zdolniejsze i kreatywniejsze niż w rzeczywistości. Rodzice, opamiętajcie się !

 SYTUACJA NR 2

 Ostatnio całkiem przypadkowo spotkałam swoją koleżankę z liceum. Wyglądała całkiem dobrze, podobnie jak w szkole. Szczęściara! Pięknie ubrana, w bucikach na obcasie pchała przed sobą drogi, modny wózek.

- Cześć Karina!- witam się

- O! Cześć! 100 lat Cię nie widziałam- odpowiada

- Widzę, że też masz córeczkę !  Gratulacje ! Ja już mam trójkę- mówię dumna

-Tak, słyszałam. Anka mi mówiła, że prowadzisz też bloga. To prawda ?- pyta z zaciekawieniem

-To prawda. Pisanie to moja pasja, więc sama rozumiesz. Kocham to co robię- mówię

I tak leci gadka szmatka o dupie Maryni i nagle:

- Oglądam Twoje instastories i już dawno chciałam do Ciebie w tej sprawie napisać, ale skoro się spotkałyśmy,to powiem Ci osobiście. Moja Lenka jest w wieku Twojej Oliwki i wydaje mi się, że moja córka jest bardziej rozwinięta. Potrafi już chodzić, mówić 21 słów ( policzyła, menda jedna!) rozpoznaje wszystkie zwierzątka i potrafi je naśladować, ostatnio nauczyła się wszystkie części ciała i nawet potrafi powiedzieć ciao bella!- mówi jednym tchem

I w tym momencie ja, z reguły mega kulturalna osoba, wiedząca ( przynajmniej do tej pory tak mi się zdawało) jak się zachować w każdej sytuacji wybuchnęłam śmiechem. Nie mogłam się opanować.

- Marcela, co Ci jest ? Tak reagujesz na stres i krytykę? Przepraszam, nie chciałam Cię urazić-mówi zatroskana moja licealna koleżanka

Nie, kuźwa. Śmieję się z Twojej głupoty. No, bo czy to możliwe, że jej dziesięciomiesięczne dziecko takie naprawdę jest? No choćbym nie wiem jak się starała, nie wierzę. Ale humor mi poprawiła, dobre i to.

WNIOSEK: Ja rozumiem, że każde dziecko jest dla swojego rodzica najmądrzejsze, najpiękniejsze, najgenialniejsze i może rzygać bezustannie tęczą, no ale trochę ogłady trzeba mieć. Są jakieś granice między miłością a zbzikowaniem. Drodzy rodzice, każdy z nas ma dziecko i każdy z nas wie,że geniusze owszem istnieją, ale czy można to określić na podstawie tak krótkiego życia ? Myślcie nim coś powiecie, błagam !